Seniorzy

Następny Mecz
Poprzedni Mecz
Najlepszy strzelec
Krzywa 16.06.2019 godz.: 14:00
Gnojnica 09.06.2019 godz.: 17:00 0:3
Stec Arkadiusz -6 bramek

 


Strażak ucieka z pod topora

Przedostatnia kolejka i można powiedzieć cuda…Strzelec zwycięża całą ligę…GRATULUJEMY AWANSU I ŻYCZYMY POWODZENIA, gdyż walczące o zwycięstwo Sokół Krzywa oraz Progres przegrywają wysoko swoje mecze, grzebiąc już szansę o awans. Wygrywają również zespoły, które walczą o pozostanie w lidze, poza Pogórzem Wielopole Skrz., które sromotnie polega w Nockowej (jakoś mnie nie dziwi, przed meczem był to mój pewniak). Na dziś dzień nikt nie wie kto spada, co i jak. Rozgrywki zakończył już Paszczyniak, pauzujący w ostatniej kolejce. „Rycerze wiosny” przegrywając zalewie jeden pojedynek w tym roku i również nie są pewni swego. N koniec mogą zająć 8 miejsce, które utrzymania dać nie musi. Chyba nie do końca przemyślana reorganizacja odbija się każdemu czkawką. Bazujmy na założeniach z przed sezonu. na to umawialiśmy się: Klasa A w 16- drużynowej stawce. 

Wracając do meczu. UFF mogą powiedzieć w Lubzinie. Przed przerwą dominujemy. Zawodnicy, którzy w piątek w lidze juniorów młodszych z kwitkiem odprawili Chemika (12:1) wsparci zaledwie kilkoma starszymi zawodnikami rządzili na boisku. Trzykrotnie z linii bramkowej Lubzina wybijała piłkę. Strażak cudem gasił pożary we własnym polu karnym. Przyjezdni również wyszli na prowadzenie. Kiks a może niefortunne zagranie obrońcy, który okiwał również Benka Steca i napastnik otrzymuje piłkę do pustej bramki. Przed przerwą M. Sroka marnuje jeszcze jedną setkę.

15 minut drugiej połowy to czas, kiedy rywal nie gościł na naszej połowie. atakujemy z czasem grając coraz bardziej ryzykownie stawiając głównie na atak. Cel to wyrównać nawet kosztem ryzyka w obronie. W końcówce Strażak przyciska i po kolejnym rzucie rożnym trafia na 0:2. Rywal odetchnął A klasa pewnie w Lubzinie zostanie. W końcówce pechowe zagranie W. Hendzla, który mimo sygnalizacji naszego bramkarza (J. Oswalda) głową pakuje piłkę do własnej bramy

Przegrywamy. Trudno a zarazem szkoda. Znów chyba jesteśmy lepsi w grze, która nie daje nam punktów. Szacun dla chłopaków za walkę, pozostawione zdrowie. Mecz w upale bardzo ciężki a walka i ambicja na wysokim poziomie.

Przed nami ostatnia kolejka, która ostatecznie  ustali kształt tabeli. Walka przede wszystkim o miejsca 2-8. My walczymy bezpośrednio z Huraganem Przedbórz o 9 zarazem broniąc przed Olimią Nockowa 10 lokaty. Rywal to Sokół z Krzywej, który podobnie do nas z przed kilku lat przegrał pewny awans do „okręgówki” na ostatniej prostej.


Lider wygrywa z INTEREM

Po dwóch zwycięstwach z rzędu do Frysztaka jedziemy pełni nadziei na korzystny wymóg. Pamiętamy mecz z jesieni, kiedy pechowo remisujemy niemal wygrany mecz. Jak zwykle ostatnio problemy kadrowe. Sprawę w swoje ręce a w zasadzie nogi bierze młodzież, która dziś staje się pierwszą drużyną.

Na meczu być nie mogłem (inne obowiązki) więc napiszę kilka słów z otrzymanych relacji

Do przerwy przeważamy, zmuszamy rywala do biegania za piłką. Do szczęścia brakuje bramki. Zamiast prowadzić przegrywamy. Rywal jest skuteczny. Druga połowa to wymiana ciosów. Zaczynamy od dwubramkowej straty. łapiemy kontakt a po chwili znów dwie bramki straty.  Udaje się nam kolejny raz zmniejszyć stratę i znów za chwilę przegrywamy dwoma ramkami. Strzelcami goli dla INTERU A. Stec i J. Posłuszny, który znów wykorzystał rzut karny. Momentami gramy bardzo dobrze. liderem środka pola J. Posłuszny wraz z D. Machnicą.  Łapiąc kontakt zaskakujemy rywali,w których szeregach robi się nerwowo. 

J. posłuszny po meczu stwierdził iż na prawdę zasługiwaliśmy na remis.

Za tydzień żegnamy się z ligą w roli gospodarza. Nasz stadion prawdopodobnie żegna się tym meczem  również z A klasą przynajmniej na jeden sezon. Z Lubziną zagramy o trzy punkty, które mogą dać nam znów 9 miejsce . Naszym kosztem po tej kolejce zajmuje je Huragan Przedbórz


Dzieli Nas wiele spraw, każdy swe problemy ma !!! Szkoła , dom, kobieta i tak w kółko płynie czas – To tekst HorrorSchow   idealnie nadający  się na dzisiejszą sytuację INTERU. Link do melodii pot tekstem

INTER to jest potęga… tak do dziś śpiewa wielu ludzi związanych z zespołem z Gnojnicy. INTER będzie mocny. Przebudowa trwa i dziś widać już jej rezultaty. Współpraca w linii ataku pomiędzy M. Sroką a wychodzącym na najlepszego snajpera A. Stecem wyśmienita.

O.K. zaczynamy od początku. Pierwsza połowa mdła. 27 minuta karny… i powtórka z rozrywki . J. POSŁUSZNY I ZNÓW BEZ BRAMKI  „KUTWA NIE” przecież na treningach był pewny. Bijemy rekordy 6 karny i 6 niewykorzystany. KUBA kolejnym pechowcem do którego nie mamy żadnej pretensji.  Mijają minuty i kolejny karny dla INTERU., do którego znów podchodzi KUBA i w końcu przełamuje  niemoc (Chłopak ma jaja. filmiknw Hydeparku). Potem jest już łatwiej. Po przerwie A. Stec dokłada drugie trafienie a 10 minut później M. Oswald wykorzystując niefortunne wybicie bramkarza kończy ten mecz. Co prawda jest kila ataków, które Benek wraz z obroną niwelują.

To Gnojnica kontroluje grę. Gród najlepszą sytuacje miał jeszcze w pierwszej połowie meczu lecz strzał nad poprzeczkę potrafił jednak wybić Benek.

Cieszy współpraca M. Sroki z A. Stecem, którzy  powinni podwyższyć wynik tego spotkania. Na bramkę szczególnie zasługiwał swą grą  M. Sroka, który wywalczył dwa rzuty karne, miał asystę i dwie setki. Piłka jest brutalna ale ważna jest zawsze drużyna…  Fajnie zagrał D. Machnica i M. Ciebiera. To Cichociemni tego spotkania. Jest forma, jest przemiana pokoleniowa, która zaskakuje.Cieszmy się piłką.

Dla WAS, NAS wszystkich:  link do przemyśleń (nie chodzi o barwy klubowe.. SŁOWA) . i jeszcze jedno Wyśmienity prezent 🙂 Ślicznie dzięuję

 


Jest upragnione zwycięstwo

Dwa tygodnie temu był niedosyt po spotkaniu z Łopuchową. Już wtedy powinniśmy zwyciężyć ale się nieudało. Przed tygodniem pauza w rozgrywkach, wyjazd do Krakowa na spotkanie Cracovia – Lech, odpoczynek, delikatny reset i jedziemy walczyć do Przedborza o trzy punkty. Szkoda, że jedynie w 13 osobowym składzie. Kilku zawodników usprawiedliwionych ale pozostali powinni być. Szczególnie Ci młodzi, którzy już mają miejsce w pierwszej 11.

 Początek wyrównany z delikatną przewaga naszego zespołu. Kreujemy dobre sytuacje. Gospodarze pozwalają na wiele w obronie i w konsekwencji po jednym z rzutów rożnych M. Sroka wyprowadza nas na prowadzenie. Mecz się wyrównuje. Mamy sytuacje na druga bramkę, która w pierwszej części nie pada. Mamy tez między słupkami Benka, który broni kilka groźnych strzałów i potrafi wyjść zwycięsko z pojedynku jeden na jeden. Do przerwy 0:1 dla nas.

W przerwie motywacja i gramy dalej. Ledwo gra się rozpoczęła a wygrywamy już 0:2. Piłkę przejmuje M. Oswald, jego strzał broni bramkarz gospodarzy jednak piłka znów trafia do Martina, który dokładnie zagrywa do A. Steca i cieszymy się z drugiej bramki.  Po chwili zagapienie w defensywie i Huragan łapie kontakt. Po 10 minutach znów strzelamy bramkę. Drugie trafienie zalicza M. Sroka. My tego meczu nie możemy przegrać… a jednak dopadają nas. Głupia strata piłki w środku boiska i rywali próbuje powstrzymać B. Stec. Pojedynek zwycięża a sędzia wskazuje po konsultacji z arbitrem asystentem na wapno. Bywa, chociaż wydaje się nam, że karnego być nie powinno. Z dwubramkowego prowadzenia nagle robi się 2:3 a w 77 minucie jest już remis. Demony wracają. Gospodarze poczuli krew i niczym „Huragan” ruszyli do przodu. Kapitalnie broni Benek. strzał S. Prusia w okienko wyśmienicie broni końcem palców.  Zaczynamy myśleć powoli o obronie remisu. Nasi jednak grają do końca, podnoszą się z kolan i w 90 minucie dopinają swego. Bramkę na wagę trzech punktów ponownie zdobywa A. Stec. Kapitalna asysta T. Paśko. bronimy więc zwycięstwa. Arbiter słusznie przedłuża mecz o 5 minut. Było to chyba najdłuższe 5 minut bo trwało aż 8. Rywale przez cały czas gościli w naszym polu karnym. Były niezrozumiałe rzuty wolne, były rzuty rożne. Z opresji wychodzimy jednak obronną ręką i księgujemy upragnione trzy punkty.

Brawa za postawę dla całej drużyny. Dziś widać było to coś czego brakowało w kilku ostatnich spotkaniach. W pierwszej połowie piękna gra naszego zespołu. Piłka chodziła jak po sznurku. Aż miło popatrzeć. Dziś euforia ale od poniedziałku praca i przygotowanie do starcia z Grodem. Teraz już nie mówimy że musimy wygrać. Po prostu gramy i chcemy cieszyć się piłką. Chcemy oczywiście też wygrywać. Niech ta końcówka sezonu będzie należeć do nas. Pomieszajmy innym w ligowej tabeli!

 


Ale Jaja

Weekend majowy kończymy meczem z Łopuchową. Nadzieje wróciły po informacji o walkowerze z Plonem. Po cichu liczymy straty do Przedborza czyli kolejnego rywala i na widok całkiem nieodległego 9 miejsca w tabeli zapala się nam czerwona lampka. Trzeba wygrać i kropka.

 Przed meczem kolejne info o piłkarskich jajach. Wielopole do 30 minuty wygrywa w Krzywej 4:0 by ostatecznie dostać łomot 7:4. Takiego czegoś jeszcze w piłce nie widziałem. Były wspaniałe powroty ale tak spektakularne chyba nie. temat nadaje się do Teleexpresu… hehehe. Szacun dla Sokoła, nie chciałbym być w tym dniu osobą związana z Pogórzem. Cóż głowa do góry to tylko sport.

Wracając do meczu z LKS Łopuchowa. Początek jak zwykle dwie głupie bramki i jest tragicznie. Nie jednak dziś. Dziś mamy zwyciężyć. Michał bieś daje kontakt, Marcin Sroka wyrównanie i to my zaczynamy rządzić na boisku. Do przerwy 2:2 i rywal nieco zszokowany bo mecz miał być łatwy.

Druga połowa do dalsza nasza dominacja. Jest sytuacja na 3:2 M Biesia ale jest też kolejny błąd defensywy i niestety..2:3. Gonimy wynik. Strzał A. Steca obroniony, J. Posłuszny trafia w poprzeczkę a po chwili karnego marnuje D. Dziewit. Piaty w tym sezonie i piaty niewykorzystany. MASAKRA. pecha w tym sezonie to chyba wykorzystaliśmy na najbliższe 10 lat.  Jest jeszcze czerwień dla rywali ale brakuje najważniejszego… korzystnego wyniku .

Myśli o 9 miejscu musimy na chwile odłożyć – zwycięstwa nie było. Rywal na pewno po ostatnim gwizdku odetchnął i to od ma komplet. Co nas cieszy?… Gra, która dziś była i powrót uśmiechu. Piłka znów nas cieszy, po meczu wspólny grill i budujące rozmowy. Dziś mimo porażki pochwała dla całej drużyny. Pokazała jaja wyciągając 0:2 na 2:2. Ja dodatkowo pochwale A. Steca za walkę w pojedynkach 1 na 1. Tak masz grać chłopie. Teraz pauza, jedziemy na ekstraklasę do Krakowa, maturzystom naszym i tym z innych klubów życzymy powodzenia. Na ligowe boiska wracamy za dwa tygodnie w Przedborzu.    


Miał być uśmiech. Jest jak jest

Po katastrofie z Olimpią Nockowa po cichu liczyliśmy na przełamanie i pierwsze punkty tej wiosny. Jesteśmy w klasie B, więc czas skupić się na odbudowie drużyny i ogrywaniu juniorów, którzy stanowić będą o sile naszej ekipy w kolejnym sezonie.

Początek meczu wyrównany. Kopanie (gra to nie była) głównie w środku boisku. Zespoły grały niczym Milan z Lazio czyli rzadko potrafili wymienić dwa celne podania do przodu. W tym okresie znakomitą  obroną popisał się B. Stec wygrywając pojedynek sam na sam z napastnikiem gospodarzy. Po przeciwnej stronie mieliśmy sprzymierzeńca w postaci bramkarza z Małej. Notorycznie wypluwał piłki zabrakło jednak skutecznego skierowania piłki do bramki. W jednej z takich sytuacji do wypuszczonej piłki dopadł M. Bieś, który minął bramkarza i próbując trafić do pustej bramki strzelił w słupek. Za chwilę również w słupek trafił Mateusz Papiernik. Powinno być 0:2 a po chwili gospodarze w zaledwie kilka minut zdobywają dwie bramki po sporych błędach naszej obrony. Indywidualne błędy pozwoliły wyjść rywalom sam na sam z Benkiem. W ostatniej akcji pierwszej połowy Mała dorzuca kolejne trafienie i jest fatalnie.

Na drugą połowę ruszamy walczyć o bramkę i próbę powrotu do meczu. Wygląda to dobrze. Dominujemy spychając rywala do głębokiej obrony. Mamy mnóstwo sytuacji do zdobycia bramki, której jednak nie zdobywamy. W końcówce jeden z kontrataków i  Mała zdobywa bramkę na 4:0 a w ostatniej akacji meczu kapitalnym wykończeniem popisuje się napastnik gości ustalając wynik na 5:0.

Przegrywamy kolejny mecz. Przełamania jak nie była tak nie ma. O uśmiech również trudno. Spadamy na przedostatnie miejsce w tabeli. Przed nami spotkanie z LKS Łopuchowa, na które specjalnie nikogo nie trzeba motywować.  Zagrajcie tak jak po przerwie z Małą a przełamanie będzie faktem czego Wam i sobie bardzo życzymy.


Olimpiada INTERU.

Kibice żużla wiedzą o co chodzi z tą Olimpiadą. Nie tak miało wyglądać to spotkanie, jak również nie tak ta runda, w której mieliśmy włączyć się w walkę o utrzymanie w klasie A po reorganizacji rozgrywek (Jeżeli będzie. Różne plotki chodzą w środowisku. Jestem zdania że być powinna skoro Podokręg tak umawiał się z klubami przed startem rozgrywek ). W tym momencie grozi nam spadek na zasadach ogólnie dotąd obowiązujących i na reorganizacje winy zganiać nie potrzeba.

Już w pierwszej akcji meczu  prowadzenie gościom dał  Dmytro Kishchuk, który już w 13 sekundzie zdobył swojego pierwszego gola w spotkaniu. Po kilkunastu minutach z karnego podwyższył Ł Przypek i INTER był rozbity. Bramkę kontaktową zdobył A. Stec i nawet były okazje do wyrównania. W jednej z nich zamiast bramki kontuzji nabawił się Michał Papiernik. Jajo jak na ironie w Wielką Sobotę prawdopodobnie zagrał ostatni mecz w tym sezonie. Życzymy szybkiego powrotu na boisk zarówno Jemu jak i P. Charchutowi, który niestety po ostatnim meczu z Paszczyną zmaga się z kontuzją. Jakby było mało tych nieszczęść to do przerwy rywal dołożył dwa trafienia i było fatalnie. W jednej z sytuacji chyba tylko nieuwaga arbitra oszczędziła nasz zespół przed kolejnym karnym.

Po przerwie wydaje się być lepiej, jednak tylko przed chwile. Po czym strzelec pierwszej bramki znów tym razem dwukrotnie pokonuje naszą defensywę niemal w pojedynkę. W 70 minucie bramkę dla INTERU zdobywa D. Dziewit. Ostatecznie wynik z rzutu karnego ustala Ł Przypek i sromotnie przegrywamy z Nockową 2:7. W końcówce dużo szczęścia miał bramkarz rywala, który kilkukrotnie broni  strzały naszych zawodników. Trzy z nich powinny być w sieci ale szczęśliwymi interwencjami udaje się Nockowej wyjść z opresji.

Rozgrywamy najgorszy mecz sezonu (oby już gorszych nie było).  Można go określić INTER – „Dimo”  (trzy bramki i dwa wywalczone rzuty karne).Nastroje mizerne ale trzeba się odbudować. Do końca sezonu stawiamy na ogrywanie młodzieży. W tej chwili realne wydaje się być niestety 11 miejsce w tabeli, które musimy utrzymać . Wracając do tytułu: Jeżeli w meczu żużlowym zawodnik w 5 biegach przywiezie 5 zer mówi się że zrobił olimpiadę nawiązując do flagi MKOL. W 5 meczach rundy wiosennej nasi właśnie Olimpiadę wykręcili. Oby teraz zaczęli zdobywać w końcu punkty.


11 młodych i kapitan.

Na mecz do Paszczyny udajemy się w mocno okrojonym składzie. Jadą głownie juniorzy, kilku nieco starszych zawodników i kapitan będący w tym momencie najlepszym zawodnikiem i prawdziwym przywódcą drużyny. Kilka absencji nie do końca zrozumiałych. Na przyszłość pasuje dać znać.

O przebiegu meczu nie mogę się wypowiedzieć. Z ważnych powodów nie mogłem być w Paszczynie. Kilka zdań z opowieści. W pierwszej połowie trzymamy się nieźle mając więcej z gry przez ok. 20 minut czyli do straty bramki. Później nieco gorzej. Tracimy bardzo głupie bramki po błędach indywidualnych. Do przerwy przegrywamy 4:1. Wyróżniającym zawodnikiem jest K. Bieś- pierwszy raz w pierwszym składzie w seniorach.

Rozmowa w szatni, otwarcie oczu tym najmłodszym na sens drużyny, którzy już zapewne od najbliższego spotkania będą siłą wiodącą w ekipie seniorów i niezła druga część meczu. Strzelamy na 4:2 a na 10 minut przed końcem cudem bramkarz broni strzał D. Dziewita z rzutu wolnego (po meczu dużo pochwał dla zawodnika z Paszczyny za tą interwencję). Znów pachniało pogonią z pierwszego meczu wiosny.

Przegrywamy czwarty mecz wiosny. niby gra o wiele lepsza niż wynik. Wolałbym odwrotnie. o ile więcej punktów byłoby w naszym dorobku. biorąc założenia z przed sezonu i reorganizację rozgrywek na dzień dzisiejszy jesteśmy w klasie B. Nie oznacza to że już poddaliśmy się. Gramy o lepszą przyszłość naszej młodzieży, która ogrywa się. Dziś debiutancką bramkę w zespole seniorów strzelił D. Machnica. Walczyć będziemy do końca.

Zawiało wiosną i widać, że sezon rolniczy ruszył. Ostatnio pewien rolnik (niby najlepszy w powiecie) nasze boisko porównywał do swojego kartofliska (ciekawe czy też takie zielone po posadzeniu). Znamy dobrze własne problemy z boiskiem, które po zimie ciężko przywrócić nam do w miarę normalnych warunków.  Wiemy że na dzień dzisiejszy jest ono w fatalnym stanie i najgorsze w regionie do czego nie boimy się przyznać. poważnie myślimy o remoncie płyty. Dziś nie jest już naszym atutem choć wąskie i specyficzne. Nie od dziś znamy również przysłowia o krowach, które dużo muczą, czy o kogucie, który dużo pieje… Pan Paweł znany jest z narzekań. Już wiemy co byłoby gdyby przegrał przed tygodniem w Gnojnicy. Zapewne boisko …tutaj też znalazłoby się przysłowie o baletnicy.  Co nas różni. Jedno.  Zapewne doprowadzimy boisko do ładu i dorównamy temu choćby z Klęczan ale zapewniam – tam materace ze słupów tak szybko nie znikną… i kto tu mówi o bezpieczeństwie zawodników.