Seniorzy

Następny Mecz
Poprzedni Mecz
Najlepszy strzelec
Mała 27.04.2019 godz.: 17:00
Gnojnica 20.04.2019 godz.: 14:30
2:7
Posłuszny Bartłomiej -5 bramek

 


Olimpiada INTERU.

Kibice żużla wiedzą o co chodzi z tą Olimpiadą. Nie tak miało wyglądać to spotkanie, jak również nie tak ta runda, w której mieliśmy włączyć się w walkę o utrzymanie w klasie A po reorganizacji rozgrywek (Jeżeli będzie. Różne plotki chodzą w środowisku. Jestem zdania że być powinna skoro Podokręg tak umawiał się z klubami przed startem rozgrywek ). W tym momencie grozi nam spadek na zasadach ogólnie dotąd obowiązujących i na reorganizacje winy zganiać nie potrzeba.

Już w pierwszej akcji meczu  prowadzenie gościom dał  Dmytro Kishchuk, który już w 13 sekundzie zdobył swojego pierwszego gola w spotkaniu. Po kilkunastu minutach z karnego podwyższył Ł Przypek i INTER był rozbity. Bramkę kontaktową zdobył A. Stec i nawet były okazje do wyrównania. W jednej z nich zamiast bramki kontuzji nabawił się Michał Papiernik. Jajo jak na ironie w Wielką Sobotę prawdopodobnie zagrał ostatni mecz w tym sezonie. Życzymy szybkiego powrotu na boisk zarówno Jemu jak i P. Charchutowi, który niestety po ostatnim meczu z Paszczyną zmaga się z kontuzją. Jakby było mało tych nieszczęść to do przerwy rywal dołożył dwa trafienia i było fatalnie. W jednej z sytuacji chyba tylko nieuwaga arbitra oszczędziła nasz zespół przed kolejnym karnym.

Po przerwie wydaje się być lepiej, jednak tylko przed chwile. Po czym strzelec pierwszej bramki znów tym razem dwukrotnie pokonuje naszą defensywę niemal w pojedynkę. W 70 minucie bramkę dla INTERU zdobywa D. Dziewit. Ostatecznie wynik z rzutu karnego ustala Ł Przypek i sromotnie przegrywamy z Nockową 2:7. W końcówce dużo szczęścia miał bramkarz rywala, który kilkukrotnie broni  strzały naszych zawodników. Trzy z nich powinny być w sieci ale szczęśliwymi interwencjami udaje się Nockowej wyjść z opresji.

Rozgrywamy najgorszy mecz sezonu (oby już gorszych nie było).  Można go określić INTER – „Dimo”  (trzy bramki i dwa wywalczone rzuty karne).Nastroje mizerne ale trzeba się odbudować. Do końca sezonu stawiamy na ogrywanie młodzieży. W tej chwili realne wydaje się być niestety 11 miejsce w tabeli, które musimy utrzymać . Wracając do tytułu: Jeżeli w meczu żużlowym zawodnik w 5 biegach przywiezie 5 zer mówi się że zrobił olimpiadę nawiązując do flagi MKOL. W 5 meczach rundy wiosennej nasi właśnie Olimpiadę wykręcili. Oby teraz zaczęli zdobywać w końcu punkty.


11 młodych i kapitan.

Na mecz do Paszczyny udajemy się w mocno okrojonym składzie. Jadą głownie juniorzy, kilku nieco starszych zawodników i kapitan będący w tym momencie najlepszym zawodnikiem i prawdziwym przywódcą drużyny. Kilka absencji nie do końca zrozumiałych. Na przyszłość pasuje dać znać.

O przebiegu meczu nie mogę się wypowiedzieć. Z ważnych powodów nie mogłem być w Paszczynie. Kilka zdań z opowieści. W pierwszej połowie trzymamy się nieźle mając więcej z gry przez ok. 20 minut czyli do straty bramki. Później nieco gorzej. Tracimy bardzo głupie bramki po błędach indywidualnych. Do przerwy przegrywamy 4:1. Wyróżniającym zawodnikiem jest K. Bieś- pierwszy raz w pierwszym składzie w seniorach.

Rozmowa w szatni, otwarcie oczu tym najmłodszym na sens drużyny, którzy już zapewne od najbliższego spotkania będą siłą wiodącą w ekipie seniorów i niezła druga część meczu. Strzelamy na 4:2 a na 10 minut przed końcem cudem bramkarz broni strzał D. Dziewita z rzutu wolnego (po meczu dużo pochwał dla zawodnika z Paszczyny za tą interwencję). Znów pachniało pogonią z pierwszego meczu wiosny.

Przegrywamy czwarty mecz wiosny. niby gra o wiele lepsza niż wynik. Wolałbym odwrotnie. o ile więcej punktów byłoby w naszym dorobku. biorąc założenia z przed sezonu i reorganizację rozgrywek na dzień dzisiejszy jesteśmy w klasie B. Nie oznacza to że już poddaliśmy się. Gramy o lepszą przyszłość naszej młodzieży, która ogrywa się. Dziś debiutancką bramkę w zespole seniorów strzelił D. Machnica. Walczyć będziemy do końca.

Zawiało wiosną i widać, że sezon rolniczy ruszył. Ostatnio pewien rolnik (niby najlepszy w powiecie) nasze boisko porównywał do swojego kartofliska (ciekawe czy też takie zielone po posadzeniu). Znamy dobrze własne problemy z boiskiem, które po zimie ciężko przywrócić nam do w miarę normalnych warunków.  Wiemy że na dzień dzisiejszy jest ono w fatalnym stanie i najgorsze w regionie do czego nie boimy się przyznać. poważnie myślimy o remoncie płyty. Dziś nie jest już naszym atutem choć wąskie i specyficzne. Nie od dziś znamy również przysłowia o krowach, które dużo muczą, czy o kogucie, który dużo pieje… Pan Paweł znany jest z narzekań. Już wiemy co byłoby gdyby przegrał przed tygodniem w Gnojnicy. Zapewne boisko …tutaj też znalazłoby się przysłowie o baletnicy.  Co nas różni. Jedno.  Zapewne doprowadzimy boisko do ładu i dorównamy temu choćby z Klęczan ale zapewniam – tam materace ze słupów tak szybko nie znikną… i kto tu mówi o bezpieczeństwie zawodników.